Dobra. Widziałam kupę i mi się odechciało.
Ale to chyba ludzkie, i kupa i odechcenie?
Mam wątpliwości z innego powodu... Płakałam dziś, jak usłyszałam o farmie i krowach od Uwodzicielki. Że je ganiała i się wściekała jak szły w różne strony. A na swoją wnuczkę mówi, że to całkiem nowe dziecko, bo nie pamięta jej imienia... Czy ja aby się tam nie zapłaczę ze wzruszenia?
Dziś byłam sensacją z tymi łzami. Wszyscy chcieli się mną opiekować. Dla odmiany.
Luby milczy, a mi się coraz bardziej chce milczeć.