






/zdj. szemkela
To jest jakieś szaleństwo! Być może wszystko spowodowane jest tym porannym obrączkowym zaćmieniem słońca, bo to w końcu najdłuższe zaćmienie w XXI. Ale żeby tak i od kilku dni?
Mam dzikie sny. Wiem, że świadczyć to może o mojej prywatnej sytuacji...
Ale może to jednak zaćmienie?
Szkoła w środku miasteczka z bardzo wysokim płotem, gdzie uczniowie niewiarygodnie wysoko skaczą? Tak. To tylko sen, a całe miasteczko nie reagowało zdziwieniem, że nauczyciele więzią kilkaset osób. W szkole wybuchł bunt, a uczniowie postanowili uciec. Ja dziwnym trafem byłam w to uwikłana ze środka i, pod pachy, ci wysoko skaczący uczniowie, przemieszczali mnie kilometrami po terenie szkoły.
To sen poranny.
Przedwczoraj śniło mi się, że poszłam na zajęcia z warsztatów edukacyjnych i rozmawiając z przemiłą Magda - prowadzącą, nagle usłyszałam pytanie "Czy jadę?"... Zdziwiona pytam "Gdzie?".
Konsternacja. Kilka osób zaczyna się przekrzykiwać, że przecież WSZYSCY jadą. Dwa tygodnie za 40zł w pięknym zamku w górach. Wszyscy pedagodzy i studenci jadą. I "Dlaczego nie wykupiłaś jeszcze biletu?? To już w sobotę! Co Ty chcesz tu robić, skoro Wszyscy jadą??" Oczywiście ja nic nie wiem. Dopytałam gdzie są te bilety i od razu pobiegłam do aspowego wydawnictwa, gdzie prezes fundacji miał te bilety niby mieć.
Ale jak tam weszłam, przywitało mnie serdecznie grono starszych pań (sic!), niestety prezes biletów już nie miał. Kiwnął głową w kierunku starszej pani przy stoliku mówiąc, że ta pani profesor jest jedyną, która może mieć bilety. Spojrzałam w tamtym kierunku, a tam pani około sześćdziesiątki zasypiała nad kawą, niemal uderzając głową w blat stołu.
Chyba nie pojechałam na tą wyprawę, na którą WSZYSCY pojechali.