Na jazzowo przez okno wyglądam.
Chciałabym pokój pomalować w końcu, ale przecież chcę się wyprowadzić. W końcu z miasta.
Jazzując łykam polopirynę i czytam "Przezroczystość" Marka Bieńczyka. Jeszcze niedawno ta książka swoim istnieniem prawie zmyła powodzią mój temat pracy magisterskiej. Dziś coraz mniej mi się podoba.
No może poza tematem.
Zbyt wiele tu socjo polityczno eseistycznego monologu. A na pewno zbyt wiele Solidarności. Zbyt mało architektury, bo to akurat autorowi idzie całkiem błyskotliwie.
Zdecydowanie mam na temat przezroczystości wiele innego do powiedzenia.


Jazzowy zestaw bardzo mi przypadł do gustu.
Szkoda że za oknem tylko zima a ja chora.