Szukaj na tym blogu

6 kwietnia 2010

Idę, kucnę obok Dingo. I będę robiła swoje.



Znów go porzucam. Ten blog. Internet miejscami. Sama sobie dzisiaj nim krzywdę wyrządziłam.

Spotkałam Zdrapkę z Przepiórką. Wyglądali przygnębiająco. I na zdjęciu. Ale mocno razem, a ja nie mogę się wycofać z powiedzenia w maju zeszłego roku, że już widzę ich dzieci.



To nie jestem ja tu. Kaczy chód z tego bloga, w życiu jest lekkim tańcem ponad chodnikami. To tylko słowa. Przezroczysta historia o tym, że kocha się zawsze tego samego i zawsze nie w porę. Ludzie na szczęście wymyślili tak wspaniałe inne rodzaje uczuć!

Wciąż się zastanawiam kto tu trafia. To taka smutna opowieść szemkeli. Pokracznej samozwańczej anielicy - dojrzewającej dopiero żeby spojrzeć w lustro. Docenić siebie. Wciąż zbyt bardzo zależnej, zbyt poważnej. Wciąż zbyt przywiązanej do lekceważenia. Już nie dziewczyna, a jeszcze nie kobieta. Tak śpiewała przed laty Britney Spears.


Idźcie gdzieś, gdzie jest weselej. No już.