Szukaj na tym blogu

14 kwietnia 2010

wotoczenie



Wiem, że wracasz do mnie. Widzisz moją niekonsekwencję i miotanie. Ludzkie to takie. Pod każdą warstwą jest miód. I uśmiech: Jest jeszcze szemkela, która wyrasta z szemkelovania. Towarzyszę. Zmaga się z otwieraniem oczu - nazywania poetyki i tłumaczeniem jej na ciepłe ciało.
Należy wracać, jeśli jest choć jeden powód.
Nie należy, jeśli jest nim zła karma.

Wracaj do mnie. Nieznajomy. Ja już jestem na Twoim tropie. Ale idę bez ruchu.

W Internecie zawsze szuka się odpowiedzi. W Internecie szemkeli jest więcej pytań. W 2000 roku jako szesnastolatka zastanawiała się jak to jest, że minęło dopiero 10 lat odkąd została mężczyzną, a ty kobietą. Długo później przyszły studia genderowe i świadomość Genderu nie Płci.
W Internecie szemkeli jest Twój Król i Nieporadna Córka, co piszą listy do Ciebie zmarłej, która jesteś przecież Nim - Lubym.
W Tym Internecie siedzi i klika pewna kobieta, która chciałaby używać skrótów klawiszowych w życiu.
Bardzo się przejmuje.

Nie. Nie chcę spocząć na Wawelu. Leżą tam tacy, co nie zasłużyli na to, żeby ich odwiedzać. Nie chcę krucjat i kontrkrucjat. Nie sądzę, że powinno się pochować Kaczyńskich w piramidzie Cheopsa. Myślą, że odpowiedzi znają użytkownicy Facebooka. Grupy zrzeszające do kilku tysięcy osób powstają szybciej niż reakcje medialne.
JA też chcę być pochowany/na na Wawelu !
Nie! dla Stadionu Narodowego im. L. Kaczyńskiego.
TAK dla Wawelu na Stadionie Narodowym!
TAK dla Stadionu Narodowego im. Wawelu!
Tak dla pochówku L. Kaczyńskiego na Stadionie Nar
odowym.
TAK dla pochowania Kaczyńskich w piramidzie Cheopsa.
NIE dla pochowania Cheopsa na Stadionie Narodowym!
NIE dla Piramidy Narodowej na Stadionie Cheopsa!

Ja wcale tego nie wymyśliłam.

Niejaki Ś. powiedział niejakiej N.M., która go zacytowała na facebooku: "Znów trzech polskich muszkieterów: etos, patos i bigos." A się okazało, że to trójka muszkieterów, o których pisze poeta Bartosz Muszyński: Etos, Patos, Bigos.

Interesuję się polityką, mam niezależne poglądy, współczuję po ludzku ludziom, zawsze stawiam na charakter i samo określanie, promuję ufanie sobie, ale i moc proszenia o pomoc, od kilku dni codziennie wstaję rano bez łez i modlitw, rozumiem wstawanie rano z łzami i modlitwami, od lat wstaję rano bez łez i modlitw, trudno nie wierzyć łzom, zauważam, że świat codziennie rano od kilku dni wygląda dokładnie jak świat codziennie rano od kilku lat, rozmyślam nad szacunkiem i od szacunku czasownikiem, nie zapominam, ale częściej planuję.

Dziś sugeruję oddać się sztuce, najlepiej współczesnej. Za garstkę grochu, który pod prześcieradło.




Ja mimo losowych i myślowych fiksacji, zabiegam o plener pracowni - badam taranowanie, konspiruję przeciwko Collegium Maius, buduję dyplomowe sosnowe krzesła, pomyśliwuję nad Przezroczystością jako problemem artystycznym, mało spotykam Dingo, więcej Granda wirtualnie, słucham ptaków przy śmietniku za oknem, tęsknię za światłem we wnętrzu, punkiem i po punku autoogarnięciem.
Stymuluję swój rozwój wielokątnie, choć czasem na pewno stymuluję jedynie fiksacje.

Mój blog staje się niewątpliwie rodzajem wiórowej dechy. Na koniec wgryzę się i skornikuję.