Szukaj na tym blogu

14 lutego 2008

"KSIĄŻE Z BAJKI?!? MAM GO W DUPIE TEGO KSIĘCIA!! ZOSTAJE NIEZALEŻNĄ KSIĘŻNICZKĄ!!" (M.)

A tak poważnie już całkiem..
Satysfakcja. Gdy dowiedziałam się w końcu przez WIKIPEDIE jakie są rodzaje biustonoszy i co to do cholery jest ta bardotka. Gdy fiszbina okazuje się być drutem podpiersiowym, który najczęściej wyłazi i się go nienawidzi. Czyli gdy nazwie się w końcu swojego wroga i można już całkiem świadomie deformować swoje ciało. Gdy obiad nie wyjdzie aż tak okropny, jak się zapowiadał. Gdy łokieć, który posiada elektrownię w jednym takim szczególnym miejscu, ominie futrynę w ostatnim momencie. Gdy sie okazuje coraz częściej, że mężczyźni są więźniami porządku męskiej dominacji i muszą stale udowadniać swoją męskość, która jest pojęciem ciągle negocjowanym. Męskie obrzędy wejścia w dojrzałość to nic innego jak wynik emancypacji spod władzy matki. (patrz: Pierre-Félix Bourdieu)

Dziś taki piękny dzień, a ja nie wiem jak sprowokować tu akapity, aby się ujawniły...
Nie będę się wdawać w niejasne i niekończące się dysputy nad różnicami między Marsem a Wenus.
Satysfakcja, gdy nie musze tego robić.


Myślę, że jeszcze wiele Was tu zaskoczy.