
Przyznaję się bez bicia, że przyszłam do tej kawiarni, aby pogadać i kawy się czasem napić. Pogadać o kotach i kotkach, bo moja wysterylizowana jakby posmutniała marcowo. Tak jak oko lekko przymknę, to nawet łzę 4 cm przed jej uchem widzę. To duży kot.
Fakt. Nie wszystko co mówię jest jednoznaczne. Uwielbienie absurdu jest u mnie jak istnienie hormonu trzeciej płci (gender a nie sex). Czuję działanie, odnajduję działanie, zadziwia mnie działanie! Ale nie jest zorientowany na wyłączność. Ten hormon. Będę zatem rwała myśli, bo odkrywam nowy rodzaj blogoesejowania /błogoesejowania/. To takie wrzucanie do garnka przed wodą składnika, który ma zdecydować jaka to będzie zupa.
W trakcie niedawnych moich rozmów poznańskich próbowalismy nazwać społeczne zadania trzeciej gender. Jednym z jej odsłon jest SuperHero. Ten, którego znamy z bajek, ale i z życia, bo odbiega wyraźnie od zadań społecznych znanych nam płci.
W trakcie niedawnych moich rozmów poznańskich próbowalismy nazwać społeczne zadania trzeciej gender. Jednym z jej odsłon jest SuperHero. Ten, którego znamy z bajek, ale i z życia, bo odbiega wyraźnie od zadań społecznych znanych nam płci.
Próbuję was i siebie. Może nawet nadziać na widelec.
Ale to narazie tak bez zobowiązań.... Żeby poznać narzędzie.