Szukaj na tym blogu

17 maja 2008

orzruhc=owo

Obejrzałam tą listę z poniżej i się wyryczałam nieprzyzwoicie. Nawet jeśli jestem sama, zaryczana i obsmarkana, taka, jak teraz; to przecież trzeba ciągnąć ten wózek. Bo co. Mama będzie zawiedziona, no nie mamo? Żyję. Popełniam błędy. Nie zawsze, jak każdy, się do nich przyznaję. Idealnością nie grzeszę, ale urokiem osobistym czasem mi się uda zaświecić... Może coś zostało z niego, co luby? Wiem, że dla Ciebie to już nie wystarczy. Czy już cały poczerniały ten urok moją czernością jest? Dziś mi bębnią te słowa pierwsze. Ósmy rok już... Ja się jak widać do związków średnio nadaję.
Zasłaniam wszystko, co niewygodne. Tak zostałam nauczona. Brać poetycka przytaknęła i już od tej pory mieliśmy wszystko nazywać inaczej, niż nazywało się w rzeczywistości.
Obklejaliśmy starannie bawełną każde głupiutkie wydarzątko i mieliśmy z tego nieukrywaną frajdę. A i wydarzenie nie musiało być nawet własne. A że mi to wychodziło lepiej niż innym... To też dlatego tu jestem. I mogę bezkarnie wyrzucać niepotrzebne słowa z życia.
Borosko przyjazny poeta from Gdańsk napisał w jednym ze swoich: "a zakręt, który jest w nim nigdy nie będzie prostą"... Jakoś mi się przykleiło razem z sentencją Słynnego Samuela: ever failed co pod zdjęciem pupy gdzieś w okolicach czytanych.
Ciężki dziś dzień, a to nie pierwszy. A na pewno nie ostatni. Ja już do końca życia taka będę. Beznadziejna. Przewrażliwiona. Zakochana. Nieszczęśliwa. Będę? Oczywiście fanfary i głos z nieba: Zobaczysz dziecko. To dopiero początek Twojego życia. Tego kwiatu pół światu. Masz jeszcze przed sobą wiele takich wyborów.
  • Ja chcę jednego tylko. Już zawsze.
I czuję się jak nastolatka tak, jak chciałam. Nieszczęśliwa. Tylko czas na pamiętnik nadszedł rozsądnie za późno.
Tłumaczę sobie i unikam ciosów, jak widać, jak tylko mogę, żeby wprawiać się w rozruch, bo będzie nieszczęście. Tak mi mama mówiła. Więc na dowód, że nie tylko płaczę i sobie nie radzę, jeden z dwóch części video, które chciałabym przedstawić końcoworocznie, pokazuję. Tylko tu. To tylko zaprawka. Wciąż w procesie, ale pomyślałam, że jak już dziś /w sumie wczoraj/ tak zasadziłam niezdrowo załamaniem nerwowym, to zasadzę jeszcze mocniej. Wiem, że to ciężkie. Ale jak się dobrze przyjrzeć, to jaja :-)