Czy to nie jest właśnie program bycia krytykiem?
(...) Taki model bycia w świecie szalenie mi odpowiada. Owocuje według mnie krytykiem idealnym. Antygwiazdorstwo i antykrytyka. Jak dalece można być niepewnym siebie, by stracić możliwość bycia krytykiem? Nie da się być zbyt niepewnym siebie. Właśnie szczepionka z niepewności powoduje, że ma się prawo pisać o innych i oceniać ich pracę. Nie pewność, że ja jestem pępkiem świata, lecz raczej pewność, że nim nie jestem i mogę jedynie proponować pewne rozpoznania. Krytyk dobry, to taki, który wyrokuje, ale ma wątpliwości, czy to on właśnie powinien wyrokować (kto mu dał to prawo). Jednocześnie został uczulony na błąd, lapsus, niekonsekwencję. Z łatwością w gruncie rzeczy dopuszcza zdanie innych. Został uodporniony bowiem szczepionką melancholii i niepewności. Dlatego nie uważa (jakże mu mogłoby to w ogóle przyjść do głowy!), że zjadł wszystkie rozumy i jest prawodawcą.