Szukaj na tym blogu

10 marca 2008

"ja nie lubie ludzi bo ludzie są jak szkoła nudni i niepotrzebni i że wszystko mozna samemu przecież" (Lu)



Pytania wciąż jak ludzie i jak ludzie. Nie piszę o nich. To fakt, ale widać chce poczekać... Uczciwa być.
Nie da się czekać, bo to chyba Wy te wiatry mi tu nasyłacie, żeby się przypomnieć. Sztormy. Tęcze. Grady. Same znaki od Boga.
Spotkałam wczoraj Keitha. Pana takiego. Co mnie spotkał na mojej księżniczkowej górze.
I mówił jakbym była specjalna. A raczej troski specjalnej. Bo pytał czy ja rozumiem co to znaczy się modlić... Ja z Polski jestem. Rozumie się proszę Pana!
Pan powiedział, że mój lovely płaszczyk zaczął jego dzień zmian. Że mnie widział na dole. I postanowił się wybrać na spacer na góre. I sobie szedł i się modlił. I że ma ciężki czas.
I poprosił Boga o znak. I tak szedł modląc się. A tu tęcza wyrąbała się taaaka z nieba jak nigdy!
Cała bycza klawa! I tak stałam i on wtedy podszedł. I mi oznajmił że to Jego znak.
I że ja byłam znakiem pierwszym w moim lovely płaszczu.
Wiecie co to był za dzień? Taki, że pogoda się zmieniała co 10 minut. Po tej tęczy gradobicie było. Później błyskawicę angielską zobaczyłam. I słońće takie na całkiem niebieskim niebie przed następnym gradobiciem.
Idealny dzień na proszenie Boga o znak z nieba. Taka loteria, na której każdy wygrywa.



A ludzi to trzeba z karata brać. To wtedy pomaga.
A ogólnie to nie mam co pisać o ludziach, bo to Anglia. I muszę przyznać, że zasady tej gry są mi obce wciąż. Wszyscy sobie obcy.
Ale może to taka gra wstępna....
Apropo. Mówiłam już, że mi administrator hasło na internet powietrzny założył, bo za dużo filmów pornograficznych ściągałam?
Administrator hasło na internet powietrzny założył, bo za dużo filmów pornograficznych ściągałam. Jego też z karata.
Informuję tylko, że nie będę już dostępna jak lodówka.