Szukaj na tym blogu

11 maja 2008

przeszukuję

Adam: Może troszkę przemęczyłaś się na tą wiosnę i dlatego brak wiary chwilowy? Pewnie tak Adamie. Przemęczyłam głowę. Samej chyba trudno oceniać takie sprawy. Ale wiele mnie kosztowały te ostatnie trzy miesiące. Sami pomyślcie... Pyta mnie Gabucha /co się podejrzewa o antypolskość/: Co cię tak zraziło do Poznania, że do Chorwacji cię gna? Odpowiedź jest nawet dla mnie zaskakująco prosta: Widzę, że nie umiem pracować nigdzie indziej i to mnie bardzo niepokoi. W Poznaniu jest mi zbyt dobrze. Wszystko przychodzi po kolei. W tak dobrze znanym rytmie... Ostatecznie zawsze wszystko jest dobrze. A mówił mi dziś mój chłopiec: Wszystko zależy tylko od ciebie, nikt cię nie poprowadzi za rękę, dzieciństwo się skończyło. Dobrze prawi. Jak skończę studia w takim wygodnym klimacie, jaki tam jest, czeka mnie tylko załamanie nerwowe z moją nadwrażliwością. Trzeba w końcu zadbać o wewnętrze. Trzeba zadbać o własny, a nie londyński silnik... Powiedział mój ukochany też: Przypomnij sobie jak smakuje sukces. Jak było, kiedy coś ci naprawdę dobrze wyszło. Przecież musisz pamiętać to uczucie. Tylko za nim zatęsknij... Tylko ja, mój luby, właśnie całe życie więcej o bliskości porażki myślę, niż się cieszę z sukcesu. Wszystko mi tak okropnie i ciężko przychodzi, oprócz zwykłego farta... Czyli nawet moje sukcesy smakowały mi zawsze porażką.. Chyba przywiązałam się do mojego Berdyszaka, jak to było do przewidzenia (nawet jeśli nie wypada). Trudno przychodzą takie myśli, bo jest to też jedyny człowiek na tym świecie, który pokazał, jak mam dać sobie samej szansę. Powinnam przebierając nogami dać ją sobie teraz jeszcze raz. Mówi luby: Najgorsze uczucie to takie, kiedy wiesz, że możesz coś zrobić lepiej, ale nie wiadomo czemu nie zrobiłaś. Najgorsze uczucie to takie, kochani, kiedy nie masz wyjścia i musisz coś zrobić, i tego nie robisz. Ale jedynym powodem jest poczucie kretynizmu, którego nie wolno uwalniać.

Zaczęłam się obrzydliwie wstydzić samej siebie. I choć tak bardzo chciałabym to wykorzystać... Nie da się myśleć o działaniu, gdy podnosisz rękę i czujesz, że ona wciąż leży odłogiem.