"wielokrotnie zwodziła ją ładność i brała w swoje syrenie władanie" "a zakręt, który jest w niej, nigdy nie będzie prostą." "tak wygląda jej własny internet / tak wygląda jego własny internauta" "jest łazarzem. poniekąd ci o tym opowie" "sztuka jest sztuką. a wszystko inne, jest wszystkim innym."
31 grudnia 2009
przecież trochę właśnie jestem
“Czemu nie jestem na przykład szczęśliwą szafą w Twoim pokoju, szafą, która patrzy na Ciebie całą, kiedy siedzisz w fotelu czy przy biurku, albo gdy kładziesz się i śpisz. [...] Dlaczego nią nie jestem?”
Franz Kafka, “Listy do Mileny”
Franz Kafka, “Listy do Mileny”
Stanę obok. Zaufałam i to sprawia, że jeszcze raz zaufam. Dobre wspaniałe uczucia.
Zamykam się tym rokiem. Wszystko zamykam. Wszystko zmieniam. O tym co złe, nie pomyślę. O.
Huahuahua A tak naprawdę niczego się zamknąć nie da. Niczego zmienić. Można jedynie żyć. Uczyć się, rozwijać, nie tracić zapału i cierpliwości, ustami chwytać, pachami, łokciami, gdy dłonie i stopy związane. Mamy wiele narzędzi nieużywanych. Należy trzymać się Samego Siebie i być Sobie wiernym. Wobec Siebie Samego uczciwym. Z zaufaniem do Siebie realizować własny plan, i niczyj więcej. Nikomu nie zajmować sytuacji własnymi na jego temat marzeniami. Dać wolność sobie. Oddać ją po prostu innym.
Nie żałować oddanego, nie być chciwym na otrzymane.
Mam cały ogrom energii mimo podłego roku.
(Jeśli już tą szyję krojoną pod uszami stawiam do zakładu, ją właśnie znów stawiam, że za rok powiem o tym roku, że był rewolucyjny.)
To wszystko, co przyniosło się do mojego życia przez ten rok, te przepiórki i koniec zdrapek, te wszystkie wojaże, żeby w końcu móc już nie uciekać, było słuszne.
Bolało i będzie. Bo noszę żałobę.
Ale też niczego na siłę nie zmuszę, by było dla mnie. By mi służyło, było dobre.
Mam swoje obsesje, którymi staram się nie zajmować. Pół życia w szeregu równo obok szły. Zaprzyjaźniłam się z nimi. Ale teraz już jestem duża, bajki przyjmuję na własną odpowiedzialność. Już nie na społeczną. Staram się nie winić nikogo za moje banały i lamenty patetyczne.
Już zmęczyłam się zawodzącymi książętami.
Każdy facet ma unoszącego się nad głową niewidzialnego księcia. Ten duch to mężczyzna, którym kobieta chciałaby żeby on był.
To duch, z którym każdy facet musi walczyć. Bo wiem. Nie ma co do tego wątpliwości: Istnieje.
Przykre to. Kobiety potrafią czasami zamęczyć. Skupić troje swych oczu nad głową ukochanego. Tam mówić i tam kochać.
Mam tą radość patrzeć komuś w oczu. Piękne szczere męskie oczy. Męskie oczy są niezwykłe.
Prawdziwi ludzie są.
Radość ufać. Nie łudzić się. Swoje zmęczone oczy otworzyłam w końcu na prawdę i z otwartymi poznałam Dingo. Wolnego chłopca z własnym światem. Niezależnego i niepoddanego. On wie, gdzie jest. Zna geografię systemu i chronologię skuszeń. Wie, że ma czas na męskie próby i udowadnianie światu siły. Ma w sobie magię, która wynika logicznie z życia. Rozumiesz? Bo mi było trudno. Magia wynika logicznie z życia. Nie jestem naiwna. W końcu spotkałam duszę nie bliźniaczo podobną, a skrajnie odmienną. Supełek po supełku docieramy tam, gdzie już byliśmy. W matecznik, gdzie rozsądek budzi się z intuicji.
Spojrzenie to przypomina mi coś, co zdarzyło się już wiele lat temu.
Przypomina, że zawsze można zaryzykować i, jak w taniej układance, poprzekładać wbrew zasadom puzzlowe części. Poprzycinać, przekleić, połączyć. Złożyć nowy zabawny świeży, może i radykalny obrazek. Bez wzorców gotowych w telewizorach. Można żyć tak, jak ma się ochotę. I zawsze można zmienić zdanie. To odkryłam w tym roku. Do tego nabrałam szacunku.
Mam wewnętrzne ciśnienie żeby przeć do przodu.
Pierwszy raz. Nie licząc instynktu wydobycia się z matki.
Tym ciśnieniem jeszcze nie raz zmienię swoje życie. A ufam swoim wyborom.
Jestem zadowolona z tego co robię, choć mi to nie wystarcza. Zawsze jest coś, co można poprawić, co nabiera innego znaczenia w czasie i wymaga ponownej pracy nad genezą. Kreatywność jest narzędziem intuicji i świadomości, która nie jest przecież constans - jest volatile.
Jestem głupiutką idealistką, która wierzy, że jest coraz bliżej. I pewnie jeszcze nie raz się oddali, ale ufa.
Jestem tam, gdzie być powinnam. Bez mężczyzny, z którym być nie powinnam. Daleko od rodziny, bo dobrze być daleko od rodziny. Przed budowaniem domu, z wielką wyprawą w marzeniu.
Jestem ciocią, co jest nowym wspaniałym doświadczeniem. Kubek urodził się w lipcu z mojej siostry, kiedy we mnie wszystko umarło. To zapamiętam. Urodził się, żebym ja się mogła odrodzić.
Jestem kobietą. Za to hura. Młodą kobietą, ze wszystkimi konsekwencjami. Czuję się nią i mam zamiar stawać się nią nadal i coraz bardziej. Powoli. Spokojnie.
Lubię tą kobietę we mnie.
Mam pomysły i niektóre zrealizuję. Inne zostawię na kolejny zakręt.
Teraz już założę moją wężową skórę i pójdę do Zoo napić się szampana o smaku truskawkowym.
Życzę sobie życia, które stanie się nałogiem.
Nie stanę wobec niego.
Huahuahua A tak naprawdę niczego się zamknąć nie da. Niczego zmienić. Można jedynie żyć. Uczyć się, rozwijać, nie tracić zapału i cierpliwości, ustami chwytać, pachami, łokciami, gdy dłonie i stopy związane. Mamy wiele narzędzi nieużywanych. Należy trzymać się Samego Siebie i być Sobie wiernym. Wobec Siebie Samego uczciwym. Z zaufaniem do Siebie realizować własny plan, i niczyj więcej. Nikomu nie zajmować sytuacji własnymi na jego temat marzeniami. Dać wolność sobie. Oddać ją po prostu innym.
Nie żałować oddanego, nie być chciwym na otrzymane.
Mam cały ogrom energii mimo podłego roku.
(Jeśli już tą szyję krojoną pod uszami stawiam do zakładu, ją właśnie znów stawiam, że za rok powiem o tym roku, że był rewolucyjny.)
To wszystko, co przyniosło się do mojego życia przez ten rok, te przepiórki i koniec zdrapek, te wszystkie wojaże, żeby w końcu móc już nie uciekać, było słuszne.
Bolało i będzie. Bo noszę żałobę.
Ale też niczego na siłę nie zmuszę, by było dla mnie. By mi służyło, było dobre.
Mam swoje obsesje, którymi staram się nie zajmować. Pół życia w szeregu równo obok szły. Zaprzyjaźniłam się z nimi. Ale teraz już jestem duża, bajki przyjmuję na własną odpowiedzialność. Już nie na społeczną. Staram się nie winić nikogo za moje banały i lamenty patetyczne.
Już zmęczyłam się zawodzącymi książętami.
Każdy facet ma unoszącego się nad głową niewidzialnego księcia. Ten duch to mężczyzna, którym kobieta chciałaby żeby on był.
To duch, z którym każdy facet musi walczyć. Bo wiem. Nie ma co do tego wątpliwości: Istnieje.
Przykre to. Kobiety potrafią czasami zamęczyć. Skupić troje swych oczu nad głową ukochanego. Tam mówić i tam kochać.
Mam tą radość patrzeć komuś w oczu. Piękne szczere męskie oczy. Męskie oczy są niezwykłe.
Prawdziwi ludzie są.
Radość ufać. Nie łudzić się. Swoje zmęczone oczy otworzyłam w końcu na prawdę i z otwartymi poznałam Dingo. Wolnego chłopca z własnym światem. Niezależnego i niepoddanego. On wie, gdzie jest. Zna geografię systemu i chronologię skuszeń. Wie, że ma czas na męskie próby i udowadnianie światu siły. Ma w sobie magię, która wynika logicznie z życia. Rozumiesz? Bo mi było trudno. Magia wynika logicznie z życia. Nie jestem naiwna. W końcu spotkałam duszę nie bliźniaczo podobną, a skrajnie odmienną. Supełek po supełku docieramy tam, gdzie już byliśmy. W matecznik, gdzie rozsądek budzi się z intuicji.
Spojrzenie to przypomina mi coś, co zdarzyło się już wiele lat temu.
Przypomina, że zawsze można zaryzykować i, jak w taniej układance, poprzekładać wbrew zasadom puzzlowe części. Poprzycinać, przekleić, połączyć. Złożyć nowy zabawny świeży, może i radykalny obrazek. Bez wzorców gotowych w telewizorach. Można żyć tak, jak ma się ochotę. I zawsze można zmienić zdanie. To odkryłam w tym roku. Do tego nabrałam szacunku.
Mam wewnętrzne ciśnienie żeby przeć do przodu.
Pierwszy raz. Nie licząc instynktu wydobycia się z matki.
Tym ciśnieniem jeszcze nie raz zmienię swoje życie. A ufam swoim wyborom.
Jestem zadowolona z tego co robię, choć mi to nie wystarcza. Zawsze jest coś, co można poprawić, co nabiera innego znaczenia w czasie i wymaga ponownej pracy nad genezą. Kreatywność jest narzędziem intuicji i świadomości, która nie jest przecież constans - jest volatile.
Jestem głupiutką idealistką, która wierzy, że jest coraz bliżej. I pewnie jeszcze nie raz się oddali, ale ufa.
Jestem tam, gdzie być powinnam. Bez mężczyzny, z którym być nie powinnam. Daleko od rodziny, bo dobrze być daleko od rodziny. Przed budowaniem domu, z wielką wyprawą w marzeniu.
Jestem ciocią, co jest nowym wspaniałym doświadczeniem. Kubek urodził się w lipcu z mojej siostry, kiedy we mnie wszystko umarło. To zapamiętam. Urodził się, żebym ja się mogła odrodzić.
Jestem kobietą. Za to hura. Młodą kobietą, ze wszystkimi konsekwencjami. Czuję się nią i mam zamiar stawać się nią nadal i coraz bardziej. Powoli. Spokojnie.
Lubię tą kobietę we mnie.
Mam pomysły i niektóre zrealizuję. Inne zostawię na kolejny zakręt.
Teraz już założę moją wężową skórę i pójdę do Zoo napić się szampana o smaku truskawkowym.
Życzę sobie życia, które stanie się nałogiem.
Nie stanę wobec niego.
29 grudnia 2009
photo kuba dabrowski from his blog
a już poza tym, uwielbiam tatuaże. ten od dąbrowskiego bardzo jest fraktalny i finezyjny.
pasuje. ale jest już czyjś.
28 grudnia 2009
Johnny Johnny
Johnny Cash śpiewa prosto z więzienia. Śpiewa, że nienawidzi tego więzienia. Dość to urocze mi się wydało. Ma w sobie przewrotną moc twórczą.
Takie: You have to fight.
Lubię Johnnego Casha.
Takie: You have to fight.
Lubię Johnnego Casha.
26 grudnia 2009
25 grudnia 2009
vintage-hunters.com
Ingeborg Bachmann "Symultanka"
czy ja tu muszę do czegokolwiek się komentować?
bardzo lubię czytać tą dziewczynę, znów marzę i mam ciśnienie, lubię oglądać jej ciuchy. dostałam z jej nieświadomości prezent.
nie wiem kto jest autorem bo natknięte moje istnienie na to

jest w tym spotkaniu kobiecym jakaś grupowa adoracja.

no to zdjęcie wyjęło mnie znowu poza nawias. bardzo w porę się pojawiło w moim życiu. uszy marzną.

nie wiem dlaczego, ale skojarzyło mi się to zdjęcie z tym powyższym. ma w sobie nagość i bezwstydność. poza tym bardzo cieszę się na wywierającą zabawne wpływy sztukę współczesną. nawet jeśli nie bardzo nią jest.

stara szkoła melancholii i sentymentu. kobieca połechtana okupacja.
Iza Tarasewicz w ramach Akcji Promocyjnej Przyjaźni
Chciałabym coś powiedzieć obok tych rysunków. Ale nie o rysunkach.
O tej dziewczynie, której rycinę wytatuowałam sobie na łopatce bez chwili wahania.
/Dziewczynie, która miała ostatnio niezwykłą wystawę p.t "Samorodek" w Białymstoku, przy montażu której spędziłyśmy atrakcyjnie chwile kobiece własne bardzo realne./
Czego by nie wymyśliła, jaka być by nie chciała, jak życia sobie nie prostowała, w jak wiele radykalnych kierunków by nie poszła, czego o ludziach i sobie nie mówiła...
Ma beztrosko rysie serce. Wielkiej wagi talent, język który zagryza rzadko, pod pachami pochowaną życzliwość, ale też zęby które wgryzą się w aluminiową puszkę, jeśli jest tam coś, czego nie spotkała. Jeśli jest choć marna szansa,
by to zbadać, poobserwować, poddać próbom.
Iza brudem, kurzem, zaciekami żongluje, bo okazuje się, że subtelne zabiegi kosmetyczne przekształcają pospolite znaczenia w ordery.
Kto ją spotka, niech jej coś pokaże. Niech da jej doświadczenie. Ona ma dwa aparaty poznawcze nadprecyzyjne! Za tymi kanałowymi konstruktami kryje się aparat badawczo - sprawczy.
Warto się włączyć w to Nieludzkie Laboratorium i dowiedzieć się więcej.





Najbliższa wystawa Izy p.t. "ZROST" w BWA w ZIELONEJ GÓRZE, AL. NIEPODLEGŁOŚCI 19. W imieniu autorki zachęcam.
Dodaję dokumentację, którą mi Iza przysłała:
TU znajduje się reszta.

OGÓLNY PLAN

PUNKTY, fragment, fot. M.Strykowski
PUNKTY, fragment, fot. M.Strykowski

TĘCZA
okazuje się być tą z rysunku, który wkleiłam powyżej dokumentacji

zrost
photo by Mark Peckmezian
"Kocham pewne siebie kobiety z pasją. Kobiety, które dojrzewają do bycia kochanymi, pięknieją z czasem, nie wątpią w instynkty, ufają wewnętrznym mocom. Wszędzie gdzie są, jest Świat.
Kocham mężczyzn bez kompleksów, o silnym charakterze, i ramionach. Uczciwych i oddanych, ale niezależnych. Którzy mają swoją własną radykalną bajkę w Swoim Wielkim Męskim Świecie.
Kocham mężczyzn, którzy mają ten Świat."
/cyt. ze mnie/
Kocham mężczyzn bez kompleksów, o silnym charakterze, i ramionach. Uczciwych i oddanych, ale niezależnych. Którzy mają swoją własną radykalną bajkę w Swoim Wielkim Męskim Świecie.
Kocham mężczyzn, którzy mają ten Świat."
/cyt. ze mnie/
wskrzeszam!
HA! DZIŚ POSTANOWIŁAM WRÓCIĆ DO ŻYCIA.
tu i w ogóle.
piszę to jeszcze przed zmianą szaty graficznej, przed odkodowaniem strony czyli zdjęciem hasła dostępu. piszę to nawet jeszcze przed pomysłem na ten blog / a raczej jego drugie życie.
moje życie kolejne.
tym razem już bez Mr. Zdrapki. Hue! Więc mam już jeden pseudonim.
wiem jedno.
będę pisała dużo i dużo zdjęć też będzie.
dzięki niektórym laskom bloggerkom, co to postanowiły pokazać mi, że jestem jeszcze gówniara, a smarkaczkom można więcej. nawet popełniać internetowe samobójstwo i się samemu wskrzeszać!
O!
"Jestem Łazarz. O wszystkim Ci opowiem."
W DROGĘ PANIE I PANOVIE! BĘDZIE KLAVO!

Marc Chagall & Karolina Kubik "The Walk"
tu i w ogóle.
piszę to jeszcze przed zmianą szaty graficznej, przed odkodowaniem strony czyli zdjęciem hasła dostępu. piszę to nawet jeszcze przed pomysłem na ten blog / a raczej jego drugie życie.
moje życie kolejne.
tym razem już bez Mr. Zdrapki. Hue! Więc mam już jeden pseudonim.
wiem jedno.
będę pisała dużo i dużo zdjęć też będzie.
dzięki niektórym laskom bloggerkom, co to postanowiły pokazać mi, że jestem jeszcze gówniara, a smarkaczkom można więcej. nawet popełniać internetowe samobójstwo i się samemu wskrzeszać!
O!
"Jestem Łazarz. O wszystkim Ci opowiem."
W DROGĘ PANIE I PANOVIE! BĘDZIE KLAVO!

Marc Chagall & Karolina Kubik "The Walk"
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)











