Szukaj na tym blogu

30 kwietnia 2008

na ostatnie wydarzenia mam jedno do powiedzenia

niech żyje czwarta sucz pospolita

29 kwietnia 2008

Byłam w Polsce dwa dni. Bo jestem w Anglii na stypendium. Nie chciałam tu wracać. Ryczałam siedząc w knajpie z przyjaciółmi, którzy do końca nie wiedzą, że nimi są i ja nie wiedziałam.. Przed chwilą przyleciałam. Czekam na pociąg. Rzeczy się komplikują.
Jestem naprawdę nieszczęśliwa. Ale co robić.. Muszę być dzielna.

Zero sztuki. Zero pieniędzy. Zero przyjaciół. Zero piwa. Zero ziemniaków.

K.

p.s. Zostaw mój talent, bo on zostawił mnie. Rozmawiaj ze mną teraz.

24 kwietnia 2008




Stanę do Was plecami, bo coś wieje..

22 kwietnia 2008

http://whatevermaida.blogsome.com/

Nie mam nic więcej do powiedzenia, prócz tego, że wszystko, co chcieliście zobaczyć u mnie, bo w Anglii i związana, zobaczycie pod tym adresem: http://whatevermaida.blogsome.com/ Nie mam pytań. Ja po prostu chcę do Anglii, żeby zobaczyć jakąś sztukę.

impresju

Przepospolita studentka ma dziś impresję na temat wschodzącego słońca...

Jestem szczęśliwa.

To znaczy tu oczywiście wszystko jest nie tak i jeszcze wszyscy czegoś chcą, a jednocześnie tylko ja się przejmuję. Przejmuję się wszystkim za dużo, a podobno jestem easy - going i to taka wspólnota z easy - rider...

Dziękuję wszystkim, którzy się do mojego szczęścia i pogody ducha codziennie przykładają. Wszystkim, którzy się przykładają do jej braku, żebym była twórcza, bo wtedy jestem.

Dziękuję Ci.

21 kwietnia 2008


Stolatstolastolat!

I'm also gonna make some art! soon...

Bardzo
ostro i intensywnie poszło z tymi aplikacjamiformularzami. Na szczęście ktoś mi pomógł, za co uśmiechnięcie dziękuję właśnie w tym rozdziwnionym i zamienionym siedzisku Kar.Kuba (:*)
Nie dość, że bzdury przeokropne, to jeszcze bezużyteczne wyplotłam w podaniach o pracę. Znalazłam, a teraz nad nagością się zastanawiam.
Zapytała mnie dziś koleżanka z 'wielkim cycem' (L.), dlaczego pokazuje się video nagie, a w życiu nie pokazałoby się nagiego tyłka. Pytanie oczywiście o sztukę jest i jej narzędzia.
Dziś, teraz się zastanawiam, że po prostu gdyby znalazł się powód, pokazałoby się tyłek. Ale że tych tyłków już tyle było, to trzeba się dziesięciokrotnie zastanowić, czy pokazać. Powodu nie ma i żadnej już satysfakcji z aktu.

Ale czasem tylko dupę można pokazać.

Jest coś tak niesamowitego w piersiach kobiety... Coś nieludzkiego. Zwierzęcego. Potrafią się deformować tak obrzydliwie i nienaturalnie, że narzędziem się stają, gdy np. obiektywem własny punkt widzenia się pokaże. Gdyby się cyca śliniącym pokazało, cyca by się śliniącym pokazało.
Rozmawiałam dziś z nią i ma podobną budowę ciała do swojej babci, babcia Niemka całe życie związywała się ciasnymi gorsetami i nosiła drobną siatkę pod ułożoną starannie peruką na kręconych włosach. Babcia nigdy w życiu nie spojrzała prawdopodobnie na swoje piersi. Jej wnuczka nie dość, że na nie spogląda, to je też lubi. Jak wystają spod bluzki, gdy się nachyla i jak dyndają. Wyciągać z biustonosza i zezwalać im na deformację. Szukać pięknego światła i robić piękne kobiece subtelne video o zwierzęcych wymionach. Przez wzgląd na babcię i szacunek do kobiety - matki nie wie, czy ma prawo użyć ich żeby zrobić trochę sztuki. Może?
Pytanie o goliznę jest czy o babcię Niemkę?
Automaty z prezerwatywami zastępują Coca-colowe. Pytanie o sex jest czy o pragnienie?
Kupiła buty w Kościele Metodystów. Pytanie o kapitalizm jest czy o religię?
Pod kołdrą mam śpiwór. Pytanie o temperaturę jest czy o przezorność?
Hugh nie będzie miał prawa jazdy, bo mama mówi, że młodzi kierowcy są niebezpieczni i w rejonie Torbay jest najwięcej wypadków przez nich spowodowanych. Pytanie o takich jak Hugh w okolicach Torbay czy o mamę?


Wrócę.

19 kwietnia 2008

łech








Jestem strasznie rozlazła. Jak stopniować można rozlazłość? Przerozlazła ja. Kostkę skręciłam i pracę znalazłam. Nad morzem z ukochanym byłam... 14 minut. I pojechał. I mnie zostawił. A ja kostkę skręciłam. Do Polski przyjeżdżam i nie wiem co w pracy powiedzieć. Pogoda obrzydliwa. I pewnie nie będę laską w bikini, bo kawę dobrze robię i Pan powiedział, że mnie chce. To niech weźmie. Ja chcę na Gibraltar, gdzie na ulicy Winstona Churchilla jest czerwone światło i trzeba poczekać, aż samolot wyląduje, bo pas startowy się nie zmieścił inaczej. I chcę słońca i wolności. Kupiłam kurtkę motocyklową. To znaczy z lubym kupiłam. Jest przeboska. A ja nie jestem. Potargałam się...
Artystom trzeba do ludzi, a nie w lasy... Litości...




16 kwietnia 2008

najgorszywilk@wp.pl

wypaprani


takie rzeczy się ma w przeszłości, że jak o tym myślisz, to wszystko wypaprane.
każda drobinka twojej pewności siebie jest dzięki nim zbutana. to ich się żałuje i dzięki nim można się odpychać od tego brudu do przodu.
w jakiś sposób cała przyszłość jest zależna od tego kurzu, który bardzo starasz się ukryć przed światem, a czasem i przed sobą i za wszelką cenę dążysz, by o nim zapomnieć.
i zapominasz.
oprócz tego, że nasza pamięć ma zdolności twórcze i niezwykle przepoczwarza przeszłość, mając przy tym zdolności zapewniające o swoich tworów prawdziwości, jest też podatna na nasze chęci.
jesteśmy w stanie zapomnieć o rzeczach, o których zapomnieć się nie da.
co sprzyja odklejaniu się strupów? drapanie. co powoduje drapanie? poza owadami czasami uczulenia, pomijając uczulenia na owady. czyli spotykając na swojej drodze sprawy, które w jakiś sposób pojawiły się w naszej przeszłości, mamy odruchy niemal alergiczne. nawet gdy nie pamiętamy sytuacji, bo bardzo się postaraliśmy je zapomnieć.
to są takie momenty utraty pewności siebie. wszystko, co się zdarzyło zaczyna puchnąć. rozrasta się do nieoczekiwanych rozmiarów i można tylko w to jak w drożdże. nie pozostaje szpara, żeby się wydostać w teraźniejszość. a to ona jest wymagająca najbardziej. i jest niezwykle surowa.
jeden z wielkich przyjaciół i poetów - Fryckowski Jerzy, co nigdy z nim nie wiadomo, lubi powtarzać, że najpiękniejsze kwiaty rosną na gnoju.

ja dodam, że należy się zawsze mocno odbijać. głową o niebo jak najmocniej, a od dna o stokroć silniej niż to moralność nakazuje.







choć ja się zaliczam do osób, które w miarę upływu czasu coraz bardziej znajdują miejsce pośrodku i w tym balansowaniu znajdują nową energię, uważam że należy się zawsze mocno odbijać. głową o niebo jak najmocniej, a od dna o stokroć silniej niż to moralność nakazuje.

13 kwietnia 2008

Wojciecha Borosa rada na bezradność:

Złe jest w Tobie i czeka.
Pewność je rozzuchwala.
Mówi – popatrz.
Skoro jesteś taki jak mówisz,
nic Ci nie grozi.
Słabe jestem.
Niczego nie chcę.

Tylko na mnie
popatrz.

12 kwietnia 2008

Zmieniamy










Nowy post ma brzmienie zmianowe i w porywach zmienne.
Przeprowadziłam swój zacny tyłeczek w bezdzietne miejsce w lesie, ale z internetem. Zmiana dzieciatej ulicy w zadupnym miasteczku na las, nie może mi wyjść na dobre, ale chociaż przed frontowymi drzwiami mam niezwykle wyruchliwą ulicę i korki o trzeciej, bo to wlot do zadupnego miasteczka.
Las jest cichy za ogrodem, a front głośny, żeby nie było za bardzo zadupnie.

To ja.

Mieszkam na strychu w pokoju z oknem na Polskę, czyli w niebo.
Proszę race i fajer wery oszczędzać na wypadek wypadku.

Przylatuję tym niebem 26. kwietnia, żeby się wysłać do Chorwacji w następnym roku programem CEEPUS, wierząc że Zagrzeb ma mi więcej do zaoferowania, a na pewno krótsze stypendium. Dobry pomysł?
Tylko jak do niego przekonać szanowne żyri kastingu na najlepszego kandydata...?
Po prostu tam stanę i powiem, że przyleciałam z Anglii żeby powiedzieć, że są mi to winni po tym Dartington College of Arts. Dobry pomysł?
Ja też tak myślę.
Zatem proszę mi pomóc.

Poza tym byłam w zamku w Berry Pomeroy. Rowerem! Wszystkie zdobycze można oczywiście obejrzeć na http://picasaweb.google.pl/szemkela Powiem tylko, że czułam się żywcem wzięta z Władcy Pierścieni... A jeszcze mam tu Kumpla, który wygląda jak Frodo, tylko jest rudy gruby i ma na imię Fred, co nie przeszkadza, więc możemy nagrywać.

Co jeszcze w życiu Karoliny Ka.? Z trwogą w sercu czekam na poniedziałkowy dzień próbny w THE BRIOCHE cafe...

Co muszę wiedzieć, żeby nie wyjść na mychę zza miotły jak ostatnim razem? Pytam.

Zaczynają się też przewspaniałe zajęcia na przewspaniałej uczelni, zatem trzeba by się zaszyć.

Co planuję na przyszłość? Wziąć udział może w http://www.liveartfalmouth.com skoro już moja szkoła się 'kończy' i wszyscy siku w spodniach, bo w drodze przenosiny do Falmouth... Czemu by tam nie pojechać? Jak tu tak nudno, to może i dobrze tak zmienić stan. A to Kornwalia więc miut zupełny.

Chcę byś laseczką z baru na plaży, w angielskim ukropie nalewając piwo prosto do buzi.
Trwają starania, abym mogła w bikini całe lato.
Zapałka może przyjedzie z brudnej Łodzi współtowarzyszyć.

Zapomniałam o najważniejszym! Podróż mojego życia z mężczyzną mojego życia, którym się właśnie okazuje! Nie to, że się okazuje przez tą podróż życia, ale życie okazuje nam łaskę, to my okazujemy ją sobie nawzajem. Nie to żeby to jakaś nowość. Bo okazujemy ją sobie już siódmy rok. Z przerwami. Ale podróż ma być spełnieniem marzeń! Więc nie o przerwach tylko do rzeczy!
On mnie odbierze motocyklem z Kanału

La Manche ;) przejedziemy przez Francję, bo chcemy zobaczyć Paryż i Marsylie, a później do Hiszpanii. Wzdłuż wschodniego wybrzeża przez Barcelonę, bo celem jest Gibraltar! Wiecie, że to Anglia nawiasem mówiąc? No może nie zupełnie, ale oni zadecydowali w referendum, że chcą być Wielką Brytanią. Słodkie nie? I po angielsku mówią urzędowo, będąc w Hiszpanii przecież :)
Może wrócimy zachodnim wybrzeżem Hiszpanii, bo luby chce Portugalii. Chce też postawić nogę w Afryce, więc śmigniemy do Maroka na jeden dzień. Ha i co myślicie? Mówiłam, że podróż życia?
Może będę mimem po drodze tak, żeby dorobić trochę grosza. W Barcelonie uwielbiają, a ja mam tu sklep z sukniami z początku dwudziestego wieku. Przygoda będzie.



Narazie to muszę się zająć układaniem w kolejności widelców w myślach, bo jak będę bezrobotna jeszcze dwa tygodnie, to karnie wrócę z podwiniętym ogonem, który na pewno nie zobaczy żadnego Gibraltaru. A na pewno zobaczy groźną minę Pani Z Dziekanatu, która wykopnie z niezaliczonym semestrem aż za drzwi.

9 kwietnia 2008





dokumentacja










4 kwietnia 2008

Oda do


Moja Anglio szanse dająca

Anglio moja jesteś jak Ameryka! Każdemu swoje drzwi otwierasz i karmisz chlebem

Spod stołu

Anglio pachnąca Moja Anglio

Nie różnisz się zapachem od polskich woni

Hiszpańskich włoskich greckich

Może zapachem mięsa, które uważasz za świeże

Porzuconego posiłku na chwilkę, który uważasz za zepsuty

Anglio moja małomiasteczkowa hippisowo organiczna artystyczna ograniczona

Niebezpieczne zakręty po drodze do Ciebie

Niebezpieczne zakręty, kiedy chce się ufać bo ufnym się jest

Ufam Ci Anglio moja małomiasteczkowa

Odrzucam uprzedzenia od początku spostrzeżone i utwierdzone już tu

Anglio moja jesteś jak kropla rosy utopiona w ogrodzie
Jesteś słońcem i wiatrem i gwiazdami niemal takimi samymi jak przed laty pod Krakowem
Anglio jesteś wrzosowiskiem i jego wspomnieniem
Jesteś tylko w innym języku klnącymi pijakami
Jesteś deszczem wciąż deszczem i deszczem wprawdzie
Ale gdy jesteś słońcem to dopiero jesteś

Ubieram rain coat i ufam, że wkrótce padać przestanie

I że w końcu się napije dobrego piwa w barze o trzeciej w nocy i przetańczę jakąś noc jedną

Chociaż

Pukasz mi Anglio do okna co rano gałęzią wiśni Swojej córki jakby przyrodniej

Żywopłotem opiekujesz się rowerem tulisz niezapominajkę o nieznanym angielskim tłumaczeniu

Żywopłotem opiekujesz się wąskimi ulicami po obu stronach i tylko czasem nie lubisz rowerzystów

Tych wschodnioeuropejskich z dziwnymi gniazdkami i prawą stroną jakąś ważniejszą

Która pozwala się kiwać niepewnie na skrzyżowaniach

Anglio moja czuję Cię naturą okalającą ogrodami lasami parkami za kuchennymi drzwiami

Nie znam Anglio zasad i wciąż się potykam nieuważnie a masz ich tyle wszędzie za dużo o wszystkie

Anglio moja ja znam herbatę i znam jej picie zamieniamy tylko składniki mleczno cytrusowe

W sumie Anglio dobrze jest mieć zawsze tą samą wymówkę do spotkania a nie tylko wódka i wódka

I przy Herbacie możesz zawsze porozmawiać o pogodzie o której jest zawsze dużo do powiedzenia

Anglio oczy szeroko mająca otwarte jak drzwi kościołów miliona

Masz tu tylu Bogów i błogosławisz zawsze jedną Królową

Miło z twojej strony że odkąd tu jestem nic o niej nie słyszałam









/// NAD MORZEM BYŁAM







od Luli rada na dziś:

robisz swoje, siedzisz na necie, czytasz książki
i tyle
jak ktoś ma ochotę to owszem z nim rozmawiasz
jak nie to nie
jak Ci mają ochotę coś przekazać to potakujesz a i tak robisz swoje
i myślisz swoje
poza tym nigdy nie wiesz jaka wiedza Ci się w życiu przyda